sobota, 4 maja 2013

Związki przyczynowo-skutkowe, czyli dlaczego dom pasywny już dziś jest 100-% rozwiązaniem przyszłości i jest dobry dla środowiska...


Witam serdecznie,

dziś chcę się z Wami podzielić paroma spostrzeżeniami na temat, który w świadomości większości z nas jest nieobecny, a którym warto się jak najszybciej zająć, bo dotyczy nas wszystkich i każdy może dołożyć małą cegiełkę, żeby było lepiej. Nie zdradzę na początku, co mam na myśli, ale sądzę, że dociekliwy czytelnik sam szybko dotrze do sedna sprawy...

A więc do rzeczy...

Po katastrofie elektrowni atomowej w Fukushimie w marcu 2011 na świecie zrobiło się po raz kolejny bardzo głośno na temat zagrożeń wynikających z pokojowego użytkowania energii jądrowej, problemów związanych ze składowaniem odpadów rozpadu, kosztów, również tych społecznych związanych z energią jądrową. Dziennikarze wszystkich kierunków politycznych prześcigali się  wprost w licytacji szkód, kosztów, ofiar, wróżyli z fusów kolejne jeszcze większe katastrofy i straszyli wszystkich nieuświadomionych, czyli nas wszystkich. 
 
W Niemczech już po krótkim czasie wybuchła zbiorowa panika pt. my będziemy następni, jeśli nawet najbardziej stechnicyzowana i nowoczesna nacja świata, Japończycy, nie potrafiła nad energią jądrową i zgubnymi skutkami katastrofy zapanować... Już wcześniej prowadzono w Niemczech regularne dyskusje na temat możliwości wycofania się  z programu pokojowego użytkowania energii atomowej, połączone z nie całkiem pokojowymi demonstracjami przeciwników tejże energii. 

"Sarkofag" reaktora w Czarnobylu
Katastrofa w Czarnobylu w 1986 roku uświadomiła wszystkim, że energia atomowa, nawet ta ujarzmiona, zawsze będzie niosła ze sobą niemałe zagrożenie. Abstrahując od indywidualnych upodobań i zapatrywań na ten temat, prawda jest taka, że rozważania w mojej ocenie idą w niewłaściwym kierunku. Politycy ze względu na aktualną sytuację prowadzą dyskusje o tym, jak najszybciej pozamykać elektrownie atomowe i czym je zastąpić, zamiast rzeczowo rozmyślać nad tym, w jaki sposób ograniczyć niepotrzebnie gigantyczne zużycie energii.

Po katastrofie w Fukushimie doszło w Niemczech do „przełomu”. Postanowiono wycofać się  z użytkowania energii atomowej. I to niezależnie od kosztów tej operacji. Po decyzji z sierpnia 2011 roku spośród 17 funkcjonujących elektrowni atomowych już w ciągu 6 miesięcy wyłączono reaktory w 8 z nich  - Unterweser w Dolnej Saksonii, Krümmel i Brunsbüttel w Schleswigu-Holsteinie, Biblis A i B w Hesji, Philippsburg i Neckarwestheim w Badenii-Württemebrgii i Reaktor Isar 1 w Bawarii. Pozostałe 9 reaktorów ma zgodnie z planem zostać wyłączone najpóźniej do 2022 roku. Tyle fakty i decyzje polityczne.

Przyjrzyjmy się  teraz paru liczbom.
Prawie 75% mieszkańców Niemiec uważa powyższą politycznie ugruntowaną decyzję za słuszną. Ale już tylko 30% gotowa jest do ponoszenia wyższych kosztów energii wynikających z rozbudowy sieci produkcji i przesyłu energii ze źródeł odnawialnych. Około 50% liczy się z problemami w dostawie energii, które krótko po odłączeniu wymienionych reaktorów miały już na terenie Niemiec miejsce we wzmożonym stopniu, ale większość nie zdaje sobie w najmniejszym stopniu sprawy z konsekwencji, jakie nawet krótkotrwałe pauzy w dostawie prądu, w szczególności dla przemysłu mogą spowodować. „Turbo-Ausstieg” jak całkowitą rezygnację z energii atomowej i zamknięcie wszystkich 17 elektrowni na terenie Niemiec do 2022 roku się tu nazywa jest od strony technicznej możliwy. To już wiadomo. Ale jest ogromnym wysiłkiem, nawet dla tak bogatego i prężnego państwa jak Niemcy. Zgodnie z szacunkami koszty przestawienia produkcji i dystrybucji energii na źródła odnawialne to – bagatela - 170 miliardów € (!). I nie są to bynajmniej całkowite koszty przemiany energetycznej. Co jeszcze czeka Niemcy do 2022 roku? 


Przy wdrożeniu obecnie forsowanego scenariusza cała masa daleko idących zmian. Jedną z bardziej dotkliwych i widocznych będzie totalne przeobrażenie krajobrazu, już  obecnie funkcjonuje tu 21.300 wiatraków produkujących prąd. Nie są to tylko Offshore-Windparks na morzu, które można by potraktować jako dodatkową atrakcję widokowo-turystyczną, ale gigantyczne farmy wiatrowe w zamieszkałych regionach jak np. ciągnący się kilometrami pas na południe od Berlina... 

Już teraz powierzchnię prawie 13.000.000 m² dachów i pól zajmują kolektory słoneczne i fotowoltaiczne... już  dziś 2 z 12 milionów hektarów pól uprawnych wykorzystuje się do produkcji biopaliw... Wdrożenie scenariusza na rok 2022 oznaczałoby zwielokrotnienie powyższych liczb i obecnego status quo - 46 GW energii z turbin wiatrowych, 52 GW energii z modułów fotowoltaicznych, 8 MW z biomasy... I gigantyczną rozbudowę tras do przesyłu „prądu ekologicznego” do miejsc zapotrzebowania... Zadanie prawie niewykonalne, dlatego mało kto wierzy w pełną i planową realizację scenariusza 2022. Produkcja energii stałaby się widoczna na każdym kroku dla każdego. Ze wszystkimi konsekwencjami. Tak gigantyczne planowane inwestycje nie pozwolą w przyszłości na utrzymanie obecnych cen energii. Tylko w ubiegłym roku (2012) w energię odnawialną (przede wszystkim wykorzystanie energii słonecznej) wpompowano 9 miliardów €. Już dziś ma to przełożenie na koszt energii i na domowe budżety wielu rodzin, przede wszystkim tych gorzej uposażonych. Z postępującą rozbudową sieci będzie coraz gorzej (drożej). Zapotrzebowanie na energię do 2022 roku może wynieść zgodnie z szacunkami około 227 terrawattogodzin, czyli przeszło dwukrotnie więcej niż ilość obecnie produkowanej energii... można by tymi liczbami jeszcze długo żonglować, by wykazać, że zadanie jest syzyfową pracą, i nawet jeśli dojdzie do jego realizacji to społeczne skutki i koszty będą bardzo poważne. To co mnie zdecydowanie bardziej interesuje w tym kontekście to „druga strona medalu”, czyli rozważania nad sednem sprawy, nad którym już od dwudziestu lat główkują również twórcy teorii budownictwa pasywnego.

Czemu mając tak gigantyczne środki do dyspozycji wydajemy je w tak nierozsądny, chciałoby się rzec – głupi i nieodpowiedzialny sposób? Czemu szukamy drogi do zastąpienia jednego bardziej lub mniej domniemanego zła przez zło drugie, może tylko trochę lepsze, zamiast szukać prawdziwego rozwiązania problemu? Bo rozwiązanie problemu nie polega na zastąpieniu jednego rodzaju energii drugim, tylko na ograniczeniu jego zużycia i tu krokiem do optymalnego rozwiązania jest budownictwo pasywne! Wycofanie się z użytkowania energii atomowej w Niemczech nie oznacza bynajmniej rozwiązania problemu i podwyższenia bezpieczeństwa. Koszty nowych instalacji niewyobrażalne i jeszcze długo będą się Niemcom odbijały czkawką... poza tym tuż za niemiecką granicą funkcjonują francuskie elektrownie atomowe, a „żadna z nich (jest ich 19 !) nie jest całkowicie bezpieczna.
 
Elektrownie Francja
W wielu z nich nie przetestowano nawet procedur ratunkowych. Takie niepokojące konkluzje płyną z raportu unijnych ekspertów... W przeciwieństwie do elektrowni tego typu znajdujących się w Niemczech, Wielkiej Brytanii i Szwecji, we Francji brakuje odpowiednich zabezpieczeń i nie ma urządzeń do precyzyjnego badania np. siły wstrząsów sejsmicznych. W wielu elektrowniach nie przetestowano nawet procedur ratunkowych... eksperci unijni najbardziej krytykują Francję, która jest największą potęgą w dziedzinie energii atomowej na naszym kontynencie. We Francji działa aż 58 reaktorów... w sierpniu (2012) nadsekwańskie media ujawniły, że pęknięcia powłok francuskich reaktorów były bagatelizowane (!)... na powłokach reaktorów działających w siedmiu francuskich elektrowniach atomowych zaobserwowano ponad 30 pęknięć (!)... Według mediów, zostały one odkryte już trzy lata temu, ale mimo to nikt nie poinformował o tym obywateli. Co więcej, nie zrobiono nic, by naprawić pęknięcia (!). Francuska Agencja Bezpieczeństwa Nuklearnego... nie podniosła alarmu, bo według niej chodzi o 33 niegroźne, "mikroskopijne pęknięcia" powłok reaktorów. Ich wielkość nie przekracza jednego centymetra (!). Oburzeni ekolodzy twierdzą jednak, że to skandal. Przypominają, że po niedawnym odkryciu potencjalnych pęknięć w belgijskiej elektrowni w Doel koło Antwerpii tamtejszy rząd wstrzymał rozruch jednego z reaktorów.” Na marginesie  warto nadmienić, że Niemcy już dziś ze względu na sukcesywne wyłączanie własnych elektrowni jądrowych przy problemach z zasilaniem posiłkują się... francuskim prądem. Francja 75% zapotrzebowania na energię pokrywa przy pomocy energii jądrowej... Nic dodać nic ująć.
A przecież można by inaczej mając do dyspozycji 170 miliardów €... Przyjrzyjmy się zatem temu zagadnieniu od drugiej strony.


 
W Niemczech przyjmuje się zgodnie z szacunkami, że około 25% całkowitej energii zużywają budynki mieszkalne (2194 do 8744 petajoule), w Polsce ten udział ze względu na budownictwo energożerne jest zdecydowanie wyższy. Kolejne 30% to udział przemysłu (2624 do 8744 petajoule). Na usługi i handel przypada 15% (1355 do 8744 petajoule). Reszta to udział transportu.








 

Według DENA (Deutsche Energie-Agentur GmbH)[i] zużycie energii w budynkach ze względu na sposób wykorzystania kształtuje się mniej więcej w następujący sposób:
78 % ogrzewanie
11 % ciepła woda użytkowa
3 % chłodziarki/zamrażarki
2,5 % mycie/gotowanie/płukanie
1 % oświetlenie
4,5 % pozostałe urządzenia elektryczne



Niezależnie od precyzji powyższych szacunków - nie trzeba być Einsteinem, żeby natychmiast zauważyć dominujący udział ogrzewania w powyższym bilansie. I to jest właśnie sedno niniejszego posta – na ogrzewanie budynku największy wpływ ma jego standard energetyczny. Dla przypomnienia – typowe budynki zużywają energię grzewczą na poziomie 150-200 kWh/m²a, ich zużycie zależy przede wszystkim od wieku. Dla domu pasywnego maksymalne dopuszczalne zapotrzebowanie na energię grzewczą wynosi tylko 15 kWh/m²a. Poprawa standardu energetycznego budynków w zdecydowany sposób jest w stanie ograniczyć straty cieplne i w ten sposób bardzo znacznie ograniczyć zużycie energii, na początek energii grzewczej. Mniejsze zapotrzebowanie na energię oznacza w prostej linii zmniejszenie mocy produkcyjnych przy bardzo znacznym ograniczeniu nieprzewidywalnych skutków ubocznych. I to jest właśnie istotne, tą drogą powinniśmy podążać... NIE - rozmyślać, planować i reorganizować wielkim nakładem sposób produkcji i redystrybucji energii, tylko starać się jej zużycie ograniczyć do niezbędnego minimum, przy którym zaspokojenie zapotrzebowania przez wykorzystanie źródeł odnawialnych stanie się łatwiejsze.

Wiem, wiem, oponenci podniosą krzyk, że energia elektryczna i grzewcza to nie to samo, że inwestycje w termomodernizację w niewielkim stopniu wpłyną na globalny bilans energetyczny, że trzeba zamykać elektrownie atomowe, ponieważ są niebezpieczne i inwestować w odnawialne źródła energii itd. itp. 
Nie zgadzam się  z takim podejściem – jest w nim dużo polityki i stereotypów, natomiast mało działań merytorycznych, popartych rzeczową naukową analizą. Dom pasywny zużywa z założenia nie tylko zdecydowanie mniej energii grzewczej, ale również przez wykorzystanie efektywnych rozwiązań i urządzeń minimalizuje zużycie energii elektrycznej. Głównym dążeniem budownictwa pasywnego jest zdecydowane ograniczenie zużycia energii w każdej formie przy jednoczesnym podwyższeniu  komfortu budynku. Wydaje się to kwadraturą koła, jak dowodzą zrealizowane projekty jest jak najbardziej MOżLIWE. Każdy świadomy mieszkaniec i właściciel takiego budynku ma bardzo duży wpływ na własne zużycie energii. Postrzegając to w globalnej skali, już dziś każdy z nas ma wymierny wpływ na globalne zapotrzebowanie na energię i pośrednio mógłby już dziś wpływać własnymi decyzjami na decyzje polityków. Każdy z nas może dołożyć swoją małą cegiełkę do poprawy warunków życia w najbliższym otoczeniu i do ochrony środowiska... Każdy może coś robić, musi mu się tylko chcieć i musi postępować świadomie.
I jeszcze jedna mała dygresja na koniec – jest oczywiście bardzo silny związek pomiędzy energią grzewczą i elektryczną. Nakład, który musimy ponieść w celu wyprodukowania 1 kW energii elektrycznej to 2-3 kW innych form energii. Minimalizowanie zużycia drogiej i dlatego drogocennej energii elektrycznej chroni środowisko i jest często możliwe bez dodatkowych dużych nakładów... Często to tylko sprawa chęci i świadomego działania.

Poza tym - zgodnie z danymi GUS ogrzewanie energią elektryczną jest nawet o ok. 70% droższe niż ciepło pochodzące z miejskiej sieci grzewczej. Małe kotłownie przydomowe zasilane gazem lub olejem opałowym wymagają również wyższych nakładów (odpowiednio ok. 35% i 60%). Dlatego energia elektryczna w czystej formie jest zbyt drogocenna i tylko w wyjątkowej sytuacji powinna i może być wykorzystywana do ogrzewania.

Do usłyszenia wkrótce.




[i] DENA - ist das Kompetenzzentrum für Energieeffizienz, erneuerbare Energien und intelligente Energiesysteme. Das Leitbild der dena ist es, Wirtschaftswachstum zu schaffen und Wohlstand zu sichern – mit immer geringerem Energieeinsatz. Dazu muss Energie so effizient, sicher, preiswert und klimaschonend wie möglich erzeugt und verwendet werden – national und international.

niedziela, 28 kwietnia 2013

Dobre Wieści... targi budownictwa pasywnego we Frankfurcie 17-19.04.2013

Witam,

i ciesze się, ze mogę Wam przekazać garstkę wiadomości z Targów Budownictwa Pasywnego we Frankfurcie nad Menem... powoli coś się w branży dzieje... i wierze, ze będzie się działo coraz więcej, bo nie ma czasu do stracenia.

Krotki spacer przez wystawę budownictwa pasywnego uzmysławia natychmiast, że budownictwo pasywne jest już dziś tematem ogólnoeuropejskim – firmy z wielu krajów – z Niemiec, Austrii, Holandii, Belgii. Słowenii i Słowacji, z Francji, Irlandii.. i jedna z Polski (serdecznie pozdrawiam) prześcigają się w reklamie swoich najnowszych osiągnięć, czasem genialnych, czasem takich sobie, ale zawsze osiągnięć, które pozwalają nam realizować coraz lepsze i coraz bardziej energooszczędne budynki. Branża jest jeszcze co prawda w powijakach (mniej więcej 20 lat rozwoju) i upłynie jeszcze trochę wody w Wiśle, zanim będziemy budować tylko i wyłącznie superenergooszczedne budynki, ale nie można tego zadania odkładać. I nie można go powierzać nierzetelnym firmom, które mamią potencjalnych klientów perspektywa cudu nad Wisła...

Wybrałem parę nowinek, którymi chce się z Wami podzielić:


PHPP Ver. 8/2013 – na otwarcie Targów Budownictwa Pasywnego we Frankfurcie nad Menem Instytut Domów Pasywnych z Darmstadt przygotował mala niespodziankę - zaprezentowano nowa wersje modułu obliczeniowego. Warto było czekać? - przekonajcie się sami...

Poza masa zmian kosmetycznych mających ułatwić prace planistów pojawiło się również parę interesujących innowacji:

zmiana struktury pakietu obliczeniowego wymusiła kompletne przerobienie instruktarzu do obsługi modułu...

dopasowanie modułu do najnowszych wersji Excela i przystosowanie go do pracy z OpenOffice wymusiło zastąpienie listw wyboru możliwości (pulldown menüs) listami opcji...

kompletnie przemodelowano algorytm obliczeniowy  -  w poprzedniej wersji możliwe było dokonywanie obliczeń w oparciu o klimatyczne dane roczne lub miesięczne (znacznie dokładniejsze), w najnowszej wersji obliczenia opierają się już tylko na danych klimatycznych miesięcznych, dzięki temu znacznie bardziej precyzyjne ... 

już wkrótce (lato 2013) pojawi się dodatkowy moduł do pakietu obliczeniowego – designPH umożliwiający proste geometryczne definiowanie projektowanego budynku w oparciu o moduł SketchUp; w poprzednich wersjach pakietu projektant zmuszony był dokonywać żmudnych obliczeń na podstawie planów. Dane i wielkości geometryczne uzyskane w ten sposób nanosił potem w pakiecie projektowym jako dane wyjściowe do obliczeń...

pakiet danych klimatycznych został znacznie rozszerzony, w szczególności o dane międzynarodowe... Dane zweryfikowane przez PHI (Passivhaus Institut Darmstadt) w pakiecie w specjalny sposób kodowane. Przy pozostałych danych podano ich źródło pochodzenia, ułatwiając tym samym weryfikacje ich wiarygodności...
 
pojawiła się również nowa lista z certyfikowanymi komponentami dla budynków pasywnych publikowana przez Instytut z Darmstadt... tym samym uporządkowano moduł w tym zakresie; w poprzedniej części informacje o certyfikowanych produktach rozrzucone były w rożnych tabelkach. Czy to rozwiązanie sprawdza się w praktyce, napisze wkrótce...

zyski słonecznejuż wcześniej przy pomocy modułu obliczeniowego możliwe było oszacowanie stopnia zaspokojenia potrzeb w przygotowaniu cieplej wody użytkowej... w najnowszej wersji modułu uzupełniono je o szacunek zaspokojenia zapotrzebowania na energie grzewcza...

Photovoltaika – to kolejny nowy arkusz obliczeniowy służący oszacowaniu możliwości produkcji prądu przez moduły fotowoltaiczne, przy uwzględnieniu zacienienia i danych klimatycznych dla danego rejonu...

Jestem już w posiadaniu najnowszej wersji modułu obliczeniowego, wkrótce postaram się napisać coś więcej o praktycznych doświadczeniach. :-)

Ramki dystansoweuważnym czytelnikom mojego bloga należy się małe sprostowanie. Po kilku rozmowach z niemieckimi producentami okien napisałem w jednym z postów przed nie tak odległym czasem, ze używanie ramek dystansowych z tworzywa w szybach zespolonych skutkuje w stosunku do powszechnie stosowanych ramek aluminiowych wyższymi kosztami rzędu mniej więcej 10 (2-2,5 Euro) za metr bieżący ramki... a ze dla potrójnej szyby zespolonej potrzeba dwóch ramek, koszt staje się niebagatelny, bo przy powyższych założeniach dla okna 1,00x1,00 byłaby to dodatkowa kwota 80 ... Pomimo tego namawiałem do stosowania takich ramek ze względu na ich zdecydowanie lepsze parametry termiczne... Na targach miałem okazje zasięgnąć informacji u źródła, rozmawiałem z jednym z producentów ramek dystansowych, który swoja wypowiedzią przyprawił mnie o niemałe zdumienie. Otóż koszt dobrej ramki z tworzywa to mniej więcej... 50 Ct/m, różnica w stosunku do ramki aluminiowej może zatem wynieść... kilka, maksymalnie kilkanaście Ct. Z tego względu można, trzeba jak najszybciej pożegnać się z ramkami aluminiowymi, ich dalsze stosowanie jest ekonomicznie ABSOLUTNIE nieuzasadnione, to nie tylko krótkowzroczność, to przede wszystkim błąd w sztuce, w najgorszym wypadku kondensacja pary wodnej na spoinie, może nawet pleśń i zdecydowanie wyższe koszty eksploatacji okien w przyszłości (pogorszenie Uw nawet o 0,1W/m²K) – jednym słowem aluminium adieu, es lebe Kunststoff!
Tyle na dziś, jutro postaram się napisać parę słów o pierwszym certyfikowanym kominie do budynków pasywnych (i czy warto go w tej formie mieć we własnym domu), o nowatorskim montażu okien i o naszym polskim rodzynku na targach :-)
Do usłyszenia wkrótce.



piątek, 12 kwietnia 2013

Ciąg dalszy „niemieckiego” tropu, czyli... Uwaga! Achtung! Wnimanje! po wtóre...

Witam,

w zasadzie temat ArtHauss uważam za zamknięty, bo nie warto strzępić języka tam, gdzie już wszystko zostało powiedziane i gdzie każdy sam, przy odrobinie dobrej woli wszystkie informacje może bez problemu znaleźć w sieci, ale...

Podejmuję ten temat raz jeszcze, bo pojawiło się parę komentarzy w temacie, które warte są odnotowania.
Primo... jeden z czytelników mojego bloga zauważył, że warto byłoby tym tematem zainteresować media, bo skala problemu może już za jakiś czas przebić aferę Amber Gold. Podzielam to mniemanie. Wysłałem nawet maila do jednego z magazynów śledczych, na razie bez odzewu... mam nadzieję, że nie obudzimy się po raz kolejny z ręką w nocniku, najwyższy czas skończyć z "mądry Polak po szkodzie"... lepiej zapobiegać niż leczyć... i tego się warto trzymać...

Secundo... Gość: Procyon deklaruje  przygotowanie i produkcję prawdziwych domów pasywnych już w tym roku (to w skrócie )... jestem bardzo ciekaw technologii, trzymam kciuki i mam nadzieję, że zaczną się pojawiać firmy z prawdziwego zdarzenia, które rzetelną i uczciwą pracą i jakością swojego produktu, a nie słownymi deklaracjami zasłużą sobie na miano lidera rynku domów pasywnych... w razie konkretyzacji planów zapraszam do współpracy.

Tertio... kolejny post pochodzi od nie znanej mi pani Celiny Adler reprezentującej pewien portal architektoniczny... jeśli to prawdziwe imię i nazwisko, to na początek - gratulacje i szacunek dla pani Adler, bo nie każdy ma odwagę pojawić się na forum pod własnym nazwiskiem... z drugiej strony poddawanie przez panią Adler w wątpliwość oczywistych sprawdzalnych faktów trochę mnie dziwi. Czy naprawdę musi ktoś ucierpieć (fizycznie, finansowo, emocjonalnie, czy w  jakikolwiek inny sposób), żeby "temat" stał się interesujący dla innych? Czy naprawdę potrzeba afery na miarę Amber Gold, żeby zacząć pisać o problemie? NIE, NIE i jeszcze NIE. Problemom trzeba zapobiegać, a nie szukać rozwiązań, dopiero wtedy, kiedy się pojawią... Poza tym, ja nie "działam aktywnie przeciwko tej firmie", jak sugeruje pani Celina, tylko piszę o głębszym problemie nierzetelnej reklamy obrazując go konkretnym przypadkiem, z zakresu, który uważam za bardzo istotny... nie można takiego stanu rzeczy tolerować.. poza tym wszystkie informacje są powszechnie dostępne, tylko nie każdy wie gdzie ich szukać i jak interpretować... i jeszcze mała dygresja skierowana do pani Celiny - pisałem już w moim blogu o Kidenrsztubie i zachowaniu elementarnych form kultury. Warto o tym pamiętać prostując w necie, w szczególności zwracając się do Nieznajomych... to ułatwia kontakty.

Quatro... na koniec dzisiejszego posta pozwolę sobie na zacytowanie kolejnego gościa forum, który napisał: "A może tak podziękowanie za ostrzeżenie... (Autor: Gość: człekNiePasywny IP: *.dynamic.chello.pl 11.04.13, 14:40). Typowa polska beznadziejność. Najpierw musi być tysiąc poszkodowanych i nabitych w piramidę aby zacząć myśleć? Facet przedstawił bardzo poważne i rzetelne zastrzeżenia i wielka chwała mu za to. Szkoda, że Pani architekt tego nie dostrzega... Ręka rękę myje? Coś tu daje ostro do myślenia...”. 

Nic dodać, nic ująć... Dziękuję.

I "do usłyszenia" wkrótce.

piątek, 5 kwietnia 2013

Uwaga! Achtung! Wnimanje!... czyli o zgubnych skutkach reklamy...   


Już od jakiegoś czasu pojawia się "doskonała, urocza, niepowtarzalna" i niestety bardzo nieuczciwa w mojej ocenie reklama "Lidera Domów Pasywnych" na polskim rynku, firmy ArtHauss GmbH Polska... 
Nie chciałem o tym na razie pisać, bo są tematy ciekawsze i dużo bardziej istotne, ale DOM PASYWNY - piszę o tym już od jakiegoś czasu - to Jakość - dlatego nie można przemilczeć tej i tym podobnych reklam, promujących "domy pasywne" własnego pomysłu, bo potencjalni klienci - po wybudowaniu swoich "domów pasywnych" w tym standardzie będą mogli na tą - w rzeczy samej - doskonałą i przyszłościową technologię tylko... psioczyć i przeklinać... psując opinię prawdziwym DOMOM PASYWNYM, które za powyższe nie ponoszą żadnej odpowiedzialności.

Czemu jestem tak sceptycznie nastawiony do powyższej reklamy? Ano, sprawa jest dość prosta, ArtHauss promuje produkt, który z domem pasywnym w moim odczuciu ma niewiele wspólnego.

Ale po kolei...

Zgodnie z reklamą, firma ArtHauss GmbH to stara niemiecka (podprogowa informacja o jakości produktu) marka, lider budownictwa pasywnego, który po wielu latach działalności rozpoczął ekspansję na rynki ościenne, między innymi na rynek polski.

Jak wygląda rzeczywistość? Firma ArtHauss GmbH Germany praktycznie nie istnieje. W niemieckim odpowiedniku polskiego KRS - w HRB 31308 - firma ArtHauss GmbH zarejestrowana jest w Kaiserslautern pod datą... 26.04.2012 (mniej więcej na miesiąc przed "ekspansją na polski rynek"). Adres siedziby firmy znajduje się w bocznej uliczce osiedla domów jednorodzinnych, w której - nomen omen - funkcjonuje również polskojęzyczna kancelaria adwokacka. Nie zdziwiłbym się wcale, gdyby się okazało, że ArtHauss GmbH Germany to firma składająca się w Niemczech tylko ze skrzynki pocztowej pod powyższym adresem. Za tym podejrzeniem przemawia również telefon kontaktowy z okolic Berlina (700 km od siedziby "niemieckiej spółki matki"). I data utworzenia firmy. I na koniec również jej profil działalności - firma została stworzona jako... przedstawicielstwo handlowe firmy Dospel Sp. z o.o. z siedzibą w Częstochowie, w celu sprzedaży produktów tejże firmy na rynku niemieckim... i tutaj koło się zamyka... do profili działalności nowozałożonej firmy włączono na szybko działalność budowlaną, i w ten sposób - firma ArtHauss GmbH Germany została w ciągu nocy, cudownym zrządzeniem losu, najpierw liderem budownictwa pasywnego na rynku niemieckim, by już wkrótce, po mniej więcej miesiącu, dokonać "agresywnej ekspansji na rynek polski" i przynieść nam nowoczesną technologię... DZIĘKUJEMY!

Firma ArtHauss GmbH Polska, z siedzibą w Częstochowie została zarejestrowana w maju 2012 roku, KRS każdy może sobie odszukać w internecie... Czy można mówić o liderowaniu na polskim rynku po 8-10 miesiącach działalności polegającej na promowaniu/lokowaniu nieistniejącego produktu (DOM PASYWNY), potrafi również każdy sam ocenić.. tym bardziej, jeżeli jedynym osiągnięciem nowo stworzonej firmy jest wybudowanie jednego (1!) modelowego budynku w pobliżu siedziby w Częstochowie, który - zgodnie - z opinią wielu forumowiczów [i] jest po prostu - piszę to bardzo ostrożnie - niedopracowany.

Zgodnie z wypowiedziami pracowników firma jest na rynku od 2011 roku, pomimo że wpis w KRS świadczy jednoznacznie, że to nieprawda. "Firma matka", "wieloletni" lider budownictwa pasywnego na rynku niemieckim, istnieje zgodnie z wpisem w HRB niewiele dłużej, co również świadczy o nieprawdzie. Zresztą profil firmy nie ma wiele wspólnego z budownictwem pasywnym, które z natury rzeczy jest skomplikowane i niekoniecznie dla każdego wykonawcy już dziś dostępne... Ekspansja technologii odbyła się przez noc... Zdarzył się wielki cud.

Jestem tym wszystkim MOCNO zniesmaczony, bo w ten sposób raczkujący rynek budownictwa pasywnego w Polsce zaczyna od dużego przekrętu...

W trakcie rozmowy z pracownikami firmy usłyszałem, "nasze domy spełniają standard domów pasywnych, dostanie Pan certyfikat, który to potwierdzi"... po bardziej dociekliwym dopytywaniu, okazało się, że domniemany certyfikat/świadectwo energetyczne niekoniecznie będzie miało coś wspólnego z rzeczywistą certyfikacją domu pasywnego, ot - klient dostanie "papier", w którym "ktoś " bliżej nieokreślony potwierdzi "coś", co potencjalny klient, będzie mógł na własny koszt potwierdzić, przeprowadzając kosztowne badania, obliczenia i certyfikację domu... Na pytanie, co jeśli certyfikacja się nie powiedzie i klient nie będzie w związku z tym mógł skorzystać z umorzenia kredytu zaciągniętego na dom pasywny, "uczynna pracownica firmy" nie potrafiła udzielić żadnej konkretnej odpowiedzi.. Bo i coż w takiej sytuacji odpowiedzieć? Zwrócimy pieniądze? NIE, bo ArtHauss prowadzi działalność biznesową a nie charytatywną, ukierunkowaną na maksymalizację zysków... Poprawimy? NIE, bo fuszerkę nie zawsze da się poprawić... Wybudujemy tak, żeby działało? NIE, bo to zależy od tak wielu czynników, że bez dobrego, przemyślanego projektu i nadzoru w trakcie budowy, takiej gwarancji nikt nie może udzielić. Zrobimy rzeczywistą certyfikację domu pasywnego? NIE, bo to dla producenta domów dodatkowe niebagatelne koszty. 

Cóż więc robić? Ano, w mojej ocenie - jeśli chcemy wybudować prawdziwy dom pasywny, nie budować go w oparciu o technologię ArtHauss, tylko w oparciu o rzetelnie, pod konkretną działkę wykonany projekt, z fachowcami, zachowując dużo rozsądku przy dokonywaniu wyborów.

Inny „lider rynku domów pasywnych” jeszcze w ubiegłym roku oferujący, jak ArtHauss, „domy pasywne” oparte na technologii prefabrykatów, składanych na budowie, już się z tego pomysłu wycofał... i próbuje budować w sposób konwencjonalny.

Jakie zatem domy ArtHauss? Tutaj ciężko o konkretną wypowiedź, bo na stronie internetowej poza dużą ilością ogólnych informacji nie ma absolutnie NIC, co pomogłoby dokonać jakiejkolwiek oceny. Dom wzorcowy został już dogłębnie opisany i skrytykowany pod poniżej zamieszczonym linkiem, gdzie odsyłam zainteresowanych... i doradzam dużą Ostrożność... Budując własny dom wydajemy nasze ciężko zarobione pieniądze.

Warto o tym pamiętać.

http://widawski.blogspot.de 
http://www.facebook.com/DomPasywnyPolska




[i] 
http://www.szkielet.pl/forum/printview.php?t=7018&start=0&sid=4ad40d7b7a700fbe9b5fa74d1bddaa4e

czwartek, 28 marca 2013

Okna... okna... okna... co jeszcze jest ważne, a o czym prawie nikt nic nie wie... czyli dalsze wariacje na temat okien...

Witam, wracamy do tematu...

Co jeszcze decyduje o jakości okien i szyb? Oczywiście ramki dystansowe używane do klejenia zestawów szybowych.

Nie wszyscy zdają sobie sprawę z różnorodności w tym zakresie.

O ile trudno oczekiwać od inwestora indywidualnego budującego swój własny (najczęściej pierwszy i ostatni) dom, żeby znał wszystkie tajniki produkcji dobrych szyb, o tyle dziwi mnie nieświadomość w tym względzie większości planistów i dużej części producentów okien. Niewielkim pocieszeniem jest fakt, że problem nie dotyczy tylko naszego polskiego podwórka, ale również np. rynku niemieckiego, od którego budownictwo pasywne w 1991 roku się zaczęło.

Ramki dystansowe służą jako łącznik pomiędzy szybami. Muszą być zatem stabilne, nie mogą się w zmiennych warunkach nazbyt odkształcać, muszą być bardzo szczelne, względnie szczelnie wklejone pomiędzy szyby, bo nieszczelności prowadzą w prostej linii do ubytku gazu szlachetnego w przestrzeni międzyszybowej i pogarszania się właściwości szyb. W końcu - i to jest prawie najważniejsze - muszą być wykonane z właściwego materiału o małej przewodności cieplnej. Jest to o tyle istotne, że niewłaściwie dobrany materiał ramki dystansowej (Abstandshalter, patrz rysunek) może zmienić U
w dla okna nawet o 0,1 W/m²K. Co to oznacza, pisałem m.in. w poprzednim poście.
 
 
Obecnie wciąż jeszcze najbardziej popularne są ramki dystansowe wykonane z aluminium, solidne i sprawdzone, ale beznadziejne pod względem energetycznym. O zgrozo, montowane są one w dużej większości zestawów szybowych, również w tych drogich, trójszybowych, wypełnionych argonem lub kryptonem. To duży problem, bo aluminium jest doskonałym przewodnikiem ciepła. Lambda dla aluminium wynosi 200 W/mK. Używanie ramek na bazie aluminium powoduje bardzo duże straty ciepła przez mostek na granicy „szyba–rama okienna”. Można ich uniknąć tylko korzystając z ramek o lepszej jakości.

Wraz z rozwojem techniki domu pasywnego pojawiły się takie ramki - z super cienkich folii z metali szlachetnych, ramki z tworzyw sztucznych, z wkładkami z aluminium i z różnorakich folii... W fazie początkowej źle dobrane materiały (klej i gazy szlachetne w przestrzeni międzyszybowej) reagowały ze sobą, powodując nieszczelność szyb zespolonych już po krótkim czasie użytkowania i konieczność ich wymiany. Z czasem pojawiły się lepsze funkcjonujące rozwiązania, które stosuje się po dziś dzień. Trwałość stosowanych rozwiązań jest bardzo istotna, bo szyby zespolone zachowują swoje parametry tylko tak długo, jak długo zachowują szczelność.

Przyjmuje się, że ramki dystansowe na bazie folii z metali szlachetnych są co najmniej tak samo trwale jak ramki aluminiowe, mogą zatem być z powodzeniem i bez ogranicze
ń stosowane. Ich przewodność cieplna jest zdecydowanie niższa niż dla aluminium i ogranicza straty ciepła przez mostek może nawet o 30%. Jeszcze lepsze osiągi mają „cieple ramki” na bazie tworzyw sztucznych, uważane już dziś za bezpieczne i pewne rozwiązanie. Liniowy współczynnik przewodności dla mostka cieplnego może wynosić dla takiej ramli 0,027 do 0,039 W/mK dla obecnie oferowanych produktów i oznacza w porównaniu z ramkami aluminiowymi (dla przykładu 0,076 W/mK) zmniejszenie strat cieplnych mniej więcej o połowę(!).

Co to konkretnie oznacza w praktyce, obrazują następujące folie:
 
 
 
 
Nie wchodząc bliżej w szczegóły wystarczy porównać folie pierwszą i ostatnią, pozostałe to stadia pośrednie.

Pierwsza – dla przykładowej ramki dystansowej aluminiowej – współczynnik mostka cieplnego wynosi 0,076 W/mK, dla przykładowego okna Uw = 0,89 W/m²K, czyli jest to okno niespełniające już wymogów dla domu pasywnego (!).

Druga - dla przykładowej ramki dystansowej z tworzywa sztucznego – współczynnik mostka cieplnego wynosi 0,027 W/mK, dla przykładowego okna U
w = 0,77 W/m²K, czyli mamy do czynienia z doskonałym oknem nadającym się do domu pasywnego. Dodatkowy koszt dobrej ramki w stosunku do ramki kiepskiej, aluminiowej wynosi około 10 zl/mb, dla standardowego okna (1,23/1,48), to na chwilę obecną wydatek rzędu może 100 . Wyższe koszty dla ramek z tworzywa są w opinii Instytutu Domów Pasywnych w Darmstadt ekonomicznie nieuzasadnione, płacimy za nowość, z rozpowszechnianiem tego rozwiązania się to zmieni.. miejmy nadzieję, że już wkrótce.

Rożnica Uw dla niewbudowanego okna wynosi zatem 0,12 W/m²K (!), czyli źle dobrana niewiele tańsza ramka dystansowa z aluminium powoduje dodatkowe straty ciepła na 1m² przeszklenia odpowiadające wartości opałowej 1 litra oleju(!).

Warto o tym pamiętać porównując tą wartość z maksymalnym dopuszczalnym zapotrzebowaniem na energię grzewczą dla domu pasywnego na poziomie 1,5 litra na m² powierzchni grzewczej.

Warto, dobierając i zamawiając szyby do własnego domu.

Już wkrótce napiszę...
... o ramach okiennych
... parę słów o montażu
... o ochronie przed nadmiernym nasłonecznieniem
... wszystko jest w ciągłym związku z... bilansem energetycznym 8-)


http://widawski.blogspot.de
http://www.facebook.com/DomPasywnyPolska