https://www.facebook.com/DomPasywnyPolska
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dofinansowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą dofinansowanie. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 6 maja 2014
sobota, 11 stycznia 2014
Kontynuacja - Kompletna KLAPA, czyli dlaczego dofinansowanie budownictwa pasywnego i niskoenergetycznego w polskim wydaniu jest nieefektywne? cz. 2
Witam serdecznie,
dziś postaram się objaśnić moje wątpliwości dotyczące kolejnego punktu, który w kontekście dofinansowania budownictwa pasywnego - w moim
przekonaniu - jest rozwiązany źle, a co najmniej w nie do końca przemyślany sposób.
Tematem
tego postu są definicje współczynników U dla przegród, wynikające z
wytycznych do programu dofinansowania przez Fundusz. W poprzednim poście napisałem, ze w
moim przekonaniu są one bardzo restrykcyjne i z obliczeniowego punktu
widzenia nie zawsze sensowne i uzasadnione.
Zacznijmy dziś przekornie, od końca, czyli od wniosków - otóż najprostsze wyjaśnienie
moich wątpliwości odnośnie współczynników U jest takie, ze spełnienie fikcyjnie przez KAPE
ustalonych i narzuconych przez Fundusz w ramach programu dofinansowania,
bardzo restrykcyjnych wymogów, również tych dotyczących jednostkowych współczynników przenikania ciepła przez przegrody (popularnie znanych
jako współczynnik U) JEST co prawda konieczne dla uzyskania dofinansowania inwestycji ze strony Funduszu, NIE JEST już natomiast
konieczne, dla uzyskania ekstremalnie niskiego zapotrzebowania na
energie grzewcza, jaka cechują się budynki pasywne, czyli 15 kWh/m²a!
NIE JEST, ponieważ zapotrzebowanie na energie grzewcza nie zależy li tylko od strat ciepła przez przegrody (bo ważne sa również straty wynikające z infiltracji (szczelność), z kontrolowanej wymiany powietrza (centrale wentylacyjne), tak bardzo zaniedbanej w programie funduszu, o czym pisałem w poprzednim poście i od innych strat), ale również od zysków solarnych i zysków wynikających z wewnętrznych źródeł ciepła (o których napisze w jednym z kolejnych postów).
NIE JEST, ponieważ zapotrzebowanie na energie grzewcza nie zależy li tylko od strat ciepła przez przegrody (bo ważne sa również straty wynikające z infiltracji (szczelność), z kontrolowanej wymiany powietrza (centrale wentylacyjne), tak bardzo zaniedbanej w programie funduszu, o czym pisałem w poprzednim poście i od innych strat), ale również od zysków solarnych i zysków wynikających z wewnętrznych źródeł ciepła (o których napisze w jednym z kolejnych postów).
Teoretycznie bardzo łatwo jest skonstruować taki przypadek,
w ktorym dom o zdecydowanie gorszych jednostkowych parametrach U dla przegród (np. U dla ścian 0,15 zamiast 0,08 W/m²K, jak się przyjmuje w niemieckich projektach, w stosunku do zdefiniowanych przez fundusz jest to parametr gorszy o 80-90%!) będzie nadal wykazywał ekstremalnie niskie zużycie energii grzewczej i odpowiadał w całości standardowi domu pasywnego (!). Paradoksalne
jest, ze ze względu na przekroczenie nazbyt rygorystycznych parametrów U dla
wszystkich przegród STRACI on jakakolwiek SZANSE na dofinansowanie ze
strony funduszu! Takie podejście do sprawy jest w mojej ocenie bardzo wątpliwe, ale tak niestety z założenia działa obecny program Funduszu. O
przyznaniu dotacji do inwestycji decydują niestety - nie - tylko i wyłącznie - parametry obiektu takie jak zapotrzebowanie na energie
grzewcza, moc grzewcza, szczelność, całościowe zapotrzebowanie na
energie pierwotna, ale właśnie spełnienie wszystkich parametrów wynikających z wytycznych! I to niezależnie od tego, czy dla uzyskania niskich osiągów i
bardzo wysokiego standardu domu pasywnego wszystkie parametry programu rzeczywiście muszą być spełnione czy tez nie!
Skąd biorą się te problemy interpretacyjne?
Skąd biorą się te problemy interpretacyjne?
Juz pobieżny przegląd "Podręcznika dobrych praktyk", przygotowanego na
podstawie opracowania KRAJOWEJ AGENCJI POSZANOWANIA ENERGII S.A., który
stal się podstawa dla obecnie obowiązujących wytycznych budzi mieszane
uczucia i wątpliwości.
Upraszczając - autorzy przeanalizowali 9 typowych projektów, w tym 5 dla budynków jednorodzinnych i 4 dla budynków wielorodzinnych, odpowiadających wymaganiom „Rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 6 listopada 2008 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie (WT 2008)”. Dla analizowanych budynków wyznaczyli powierzchnie grzewcza, kubaturę, współczynnik A/V, oraz wskaźniki jednostkowego zapotrzebowania na energię grzewcza, przyjmując:
Autorzy programu i wytycznych nie podają niestety żadnych szczegółowych informacji dotyczących analizowanych projektów, dlatego głębsza analiza jest w tym miejscu niemożliwa. Nie wiem, przypadek to czy celowe działanie. Jako pewnik jednak - ze względu na bardzo wysokie wyliczone zapotrzebowanie na energie grzewcza, leżące w przedziale 113-288 kWh/m²a, czyli 10-20-krotnie wyższe niz dla budynków pasywnych! - można przyjąć, ze juz z zalozenia nie byly to projekty optymalne pod względem zużycia energii, tylko typowe niedopracowane projekty, jakich mnóstwo błąka sie w sieci względnie można kupic za małe pieniądze. Szukanie dla projektów tego typu optymalnych parametrów, prowadzących do uzyskania wyśrubowanego minimalnego zużycia, MIJA się w moim przekonaniu CAŁKOWICIE z celem i prowadzi, podobnie jak opisałem w poprzednim poście dla tematu wentylacji, do niepotrzebnego przewymiarowania! Budynki pasywne charakteryzują sie wieloma rożnymi wymaganiami. Ich optymalizacja zaczyna sie na etapie wyboru działki i dopracowania projektu architektonicznego. NIE polega natomiast w żadnym wypadku na definiowaniu wyśrubowanych parametrów dla typowych, nie nadających się do tego celu projektów!
Nie można danych uzyskanych przez analizę takich - mniej lub bardziej przypadkowych - projektów typowych wykorzystywać do formułowania ogólnych wniosków, bo prowadzi to tylko i wyłącznie do wniosków BŁĘDNYCH!
Dla innych, lepszych projektów, opierających się o minimalnie zmodyfikowane w stosunku do wyżej wymienionych założenia projektowe, ci sami autorzy musieliby dojść do INNYCH wniosków. I oczywiście innych parametrów, niezbędnych dla uzyskania zamierzonego efektu! Dalszy komentarz jest na tym etapie już chyba zbyteczny.
Na zakończenie jeszcze parę slow w gestii wyjaśnienia, jak sie przed powyższymi problemami ustrzec.
To nie uzyskanie przewidzianych w wytycznych do programu jednostkowych parametrów, tylko BILANS ENERGETYCZNY, sporządzony dla przemyślanego i zoptymalizowanego pod względem architektonicznym projektu i konkretnej lokalizacji, decyduje o obliczeniowym zapotrzebowaniu i późniejszym zużyciu energii grzewczej i energii na inne cele. Rygorystycznie niskie jednostkowe współczynniki U, wymagane przez program Funduszu dla uzyskania dofinansowania nie zawsze będą gwarantem niskiego zużycia, natomiast zawsze są i będą gwarantem niepotrzebnie wyższych kosztów inwestycyjnych.
Bardzo wiele parametrów ma wpływ na bilans energetyczny. Na niektóre z nich nie mamy niestety żadnego wpływu - dla konkretnej działki należą do nich na przykład sąsiadująca zabudowa i topografia terenu, położenie (strefa klimatyczna i ukierunkowanie w stosunku do stron świata) i inne. Ale pozostałe, a jest ich bezlik, można w ramach projektu modyfikować aż do uzyskania zamierzonego efektu.
Dla większości dobrych projektów, powstających pod katem budownictwa pasywnego, da się z bardzo dużym prawdopodobieństwem znaleźć takie rozwiązania techniczne, które, nie zachowując niepotrzebnie rygorystycznych parametrów narzucanych przez program, pozwolą równocześnie na wybudowanie budynku pasywnego z prawdziwego zdarzenia, o ekstremalnie niskich zużyciach.
Upraszczając - autorzy przeanalizowali 9 typowych projektów, w tym 5 dla budynków jednorodzinnych i 4 dla budynków wielorodzinnych, odpowiadających wymaganiom „Rozporządzenia Ministra Infrastruktury z dnia 6 listopada 2008 r. w sprawie warunków technicznych, jakim powinny odpowiadać budynki i ich usytuowanie (WT 2008)”. Dla analizowanych budynków wyznaczyli powierzchnie grzewcza, kubaturę, współczynnik A/V, oraz wskaźniki jednostkowego zapotrzebowania na energię grzewcza, przyjmując:
- metodykę miesięczną określania sezonowego zapotrzebowania na energię do ogrzewania i wentylacji
- wielkości strumieni powietrza wentylacyjnego określono zgodnie z normą PN-83/B-03430/AZ3:2000„Wentylacja w budynkach mieszkalnych, zamieszkania zbiorowego i użyteczności publicznej. Wymagania”,
- wewnętrzne zyski ciepła dla budynków jednorodzinnych przyjęto jako stałe i równe 3,0 W/m² a dla budynków wielorodzinnych 4,6 W/m²
- pominięto zyski ciepła do instalacji c.o., c.w.u. i wentylacji,
- współczynnik zacienienia budynków przyjęto jako Z=0,9 i określono dokładnie dla okien zacienionych przez, np. balkony, loggie, itp.,
- elewacja frotowa budynków jest skierowana na północ,
- trzy lokalizacje Świnoujście - najcieplejsze miejsce w Polsce, Warszawę i Suwałki - najzimniejsze miejsce w Polsce (poza Kasprowym Wierchem),
- budynki jednorodzinne mają średni, a wielorodzinne ciężki typ konstrukcji,
- w budynkach jednorodzinnych i wielorodzinnych jest wentylacja grawitacyjna.
Autorzy programu i wytycznych nie podają niestety żadnych szczegółowych informacji dotyczących analizowanych projektów, dlatego głębsza analiza jest w tym miejscu niemożliwa. Nie wiem, przypadek to czy celowe działanie. Jako pewnik jednak - ze względu na bardzo wysokie wyliczone zapotrzebowanie na energie grzewcza, leżące w przedziale 113-288 kWh/m²a, czyli 10-20-krotnie wyższe niz dla budynków pasywnych! - można przyjąć, ze juz z zalozenia nie byly to projekty optymalne pod względem zużycia energii, tylko typowe niedopracowane projekty, jakich mnóstwo błąka sie w sieci względnie można kupic za małe pieniądze. Szukanie dla projektów tego typu optymalnych parametrów, prowadzących do uzyskania wyśrubowanego minimalnego zużycia, MIJA się w moim przekonaniu CAŁKOWICIE z celem i prowadzi, podobnie jak opisałem w poprzednim poście dla tematu wentylacji, do niepotrzebnego przewymiarowania! Budynki pasywne charakteryzują sie wieloma rożnymi wymaganiami. Ich optymalizacja zaczyna sie na etapie wyboru działki i dopracowania projektu architektonicznego. NIE polega natomiast w żadnym wypadku na definiowaniu wyśrubowanych parametrów dla typowych, nie nadających się do tego celu projektów!
Nie można danych uzyskanych przez analizę takich - mniej lub bardziej przypadkowych - projektów typowych wykorzystywać do formułowania ogólnych wniosków, bo prowadzi to tylko i wyłącznie do wniosków BŁĘDNYCH!
Dla innych, lepszych projektów, opierających się o minimalnie zmodyfikowane w stosunku do wyżej wymienionych założenia projektowe, ci sami autorzy musieliby dojść do INNYCH wniosków. I oczywiście innych parametrów, niezbędnych dla uzyskania zamierzonego efektu! Dalszy komentarz jest na tym etapie już chyba zbyteczny.
Na zakończenie jeszcze parę slow w gestii wyjaśnienia, jak sie przed powyższymi problemami ustrzec.
To nie uzyskanie przewidzianych w wytycznych do programu jednostkowych parametrów, tylko BILANS ENERGETYCZNY, sporządzony dla przemyślanego i zoptymalizowanego pod względem architektonicznym projektu i konkretnej lokalizacji, decyduje o obliczeniowym zapotrzebowaniu i późniejszym zużyciu energii grzewczej i energii na inne cele. Rygorystycznie niskie jednostkowe współczynniki U, wymagane przez program Funduszu dla uzyskania dofinansowania nie zawsze będą gwarantem niskiego zużycia, natomiast zawsze są i będą gwarantem niepotrzebnie wyższych kosztów inwestycyjnych.
Bardzo wiele parametrów ma wpływ na bilans energetyczny. Na niektóre z nich nie mamy niestety żadnego wpływu - dla konkretnej działki należą do nich na przykład sąsiadująca zabudowa i topografia terenu, położenie (strefa klimatyczna i ukierunkowanie w stosunku do stron świata) i inne. Ale pozostałe, a jest ich bezlik, można w ramach projektu modyfikować aż do uzyskania zamierzonego efektu.
Dla większości dobrych projektów, powstających pod katem budownictwa pasywnego, da się z bardzo dużym prawdopodobieństwem znaleźć takie rozwiązania techniczne, które, nie zachowując niepotrzebnie rygorystycznych parametrów narzucanych przez program, pozwolą równocześnie na wybudowanie budynku pasywnego z prawdziwego zdarzenia, o ekstremalnie niskich zużyciach.
Warto o tym pamiętać przed podjęciem decyzji i podpisaniem wniosku o kredyt na dofinansowanie w ramach Funduszu.
Dobry i przemyślany projekt jest znacznie więcej wart i będzie na długą metę zawsze tańszy w realizacji i eksploatacji, niż przypadkowy projekt, zrealizowany nawet z dofinansowaniem Funduszu.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich.
Do usłyszenia wkrótce.
Dobry i przemyślany projekt jest znacznie więcej wart i będzie na długą metę zawsze tańszy w realizacji i eksploatacji, niż przypadkowy projekt, zrealizowany nawet z dofinansowaniem Funduszu.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich.
Do usłyszenia wkrótce.
wtorek, 7 stycznia 2014
Kompletna KLAPA, czyli dlaczego dofinansowanie do budownictwa pasywnego i niskoenergetycznego w polskim wykonaniu to niewypał? cz. 1
Witam po dłuższym milczeniu,
obiecałem jakiś czas temu, ze napiszę coś więcej o moich przemyśleniach
związanych z programem dofinansowania budownictwa pasywnego w Polsce, o
pojawiających się - niestety - powoli ale coraz częściej wątpliwościach,
w końcu o spostrzeżeniach i wnioskach wynikających z analizy - w
międzyczasie już kilkakrotnie zmienianych - wytycznych do programu,
które miejmy nadzieje, już wkrótce zostaną przynajmniej w paru punktach
radykalnie i ostatecznie zmienione i dopasowane do standardów europejskich.
Ciężko mi było zebrać się do tego tematu, bo nie potrafiłem uwierzyć w
niektóre absurdalne regulacje, a ze strony funduszu i przede wszystkim
osób odpowiedzialnych za wytyczne do programu brakowało przez długi czas
jakiegokolwiek komentarza, bo brakowało kontaktu. Fundusz jest za
wytyczne do programu o tyle odpowiedzialny, ze zlecił ich wykonanie
KAPE, która w moim i nie tylko moim przekonaniu swoje zadanie wykonała w
wielu punktach w sposób dla większości zainteresowanych niezrozumiały
(planiści, wykonawcy i przede wszystkim inwestorzy). O szczegółach pisze
poniżej.
Na początku bylem do programu rozwoju budownictwa
pasywnego i niskoenergetycznego propagowanego przez NFOSiGW bardzo
pozytywnie nastawiony, bo miał on z założenia za zadanie wesprzeć
polskie budownictwo i stworzyć - przez szkolenie planistów, producentów
materiałów budowlanych i firm wykonawczych - bazę do wdrożenia
europejskiej dyrektywy. Przewidziano na to duże na polskie warunki
środki 300 mln zł.
W tym miejscu przypomnę wykładnię funduszu:
"Dyrektywa Parlamentu Europejskiego i Rady 2010/31/UE z dnia 19 maja
2010 r. w sprawie charakterystyki energetycznej budynków zobowiązuje
państwa członkowskie do doprowadzenia do tego, aby od początku 2021 r.
wszystkie nowo powstające budynki były obiektami „o niemal zerowym
zużyciu energii”. Nowy program ma na celu przygotowanie inwestorów,
projektantów, producentów materiałów budowlanych, wykonawców do wymagań
Dyrektywy. Będzie stanowił impuls dla rynku do zmiany sposobu wznoszenia
budynków w Polsce i poza korzyściami finansowymi dla beneficjentów
przyniesie znaczący efekt edukacyjny dla społeczeństwa. Jest to pierwszy
ogólnopolski instrument wsparcia dla budujących budynki mieszkalne o
niskim zużyciu energii."
Tyle teoria. A jak to się ma do praktyki?
Z tym jest już niestety zdecydowanie gorzej - poczynając od tematu
wentylacji, poprzez definicje bardzo restrykcyjnych i chyba
niekoniecznie w każdym przypadku potrzebnych zaniżonych współczynników U
dla przegród, odpowiedzialnych za straty ciepła ale również za wyższe
koszty, przez definicje wewnętrznych źródeł ciepła, czy sposób
weryfikacji projektów budynków pasywnych i niskoenergetycznych, żeby
wymienić tylko kilka punktów - wszystkie są w definicji programu co
najmniej problematyczne i dyskusyjne.
I nie chodzi mi tylko o
to, że wymienione punkty w wielu zakresach są niepotrzebnie
restrykcyjne, bo dla uzyskania odpowiednich parametrów czasem
rzeczywiście takie muszą być. Chodzi o to, ze założone restrykcje
zamiast prowadzić do poprawy efektywności energetycznej budynków,
paradoksalnie mogą prowadzić do jej pogorszenia. Niezależnie od tego są
odpowiedzialne za dodatkowe, niebagatelne i przede wszystkim zbyteczne
koszty inwestycyjne (jednorazowe) i eksploatacyjne (przez okres
funkcjonowania budynku).
Środki w ramach programu, które z
założenia powinny służyć rozwojowi i wspieraniu budownictwa pasywnego i
niskoenergetycznego nie służą temu celowi dobrze. Na chwilę obecną, po
mniej więcej roku funkcjonowania programu, niewiele słychać na temat
realizowanych w oparciu o nie projektach, poza kilkoma informacjami
reklamowymi, błąkającymi się od czasu do czasu po lokalnych stacjach
telewizyjnych i zrealizowanymi zapewne na zlecenie i za pieniądze
funduszu.
Z rozmów prowadzonych z innymi planistami, firmami
wykonawczymi i przede wszystkim INWESTORAMI, których program miał
wspierać w przygotowaniu nowych efektywnych projektów, wyłania się
negatywny obraz, który prowadzi do tego, ze po środki na dofinansowanie
mało kto sięga, i w przyszłości przy zachowaniu zdrowego rozsądku, jeśli
program nie ulegnie poprawie, zapewne mało kto będzie sięgał. Tylko
jednym z problemów są skomplikowane obwarowania i formalności nie do
przejścia dla przeciętnego klienta. Ale to nie jedyny i nie największy
problem. Są inne. Poważniejsze. Techniczne.
Na początek, dla
przykładu, przyjrzyjmy się wentylacji - jej zaprojektowanie dla budynku
pasywnego w oparciu o wytyczne programu prowadzi do kompletnego
przewymiarowania centrali wentylacyjnej ze wszystkimi wynikającymi z
tego konsekwencjami. Z dwóch aktualnych projektów - dla budynku o
powierzchni grzewczej rzędu 100m² zalecana wymiana powietrza
zaprojektowana zgodnie z założeniami programu to 250-300m³, podczas gdy
rzeczywiście konieczna i higienicznie uzasadniona wymiana wyniosłaby
może 100-120m³! Dla kolejnego projektu o powierzchni grzewczej rzędu
250m² przewidziana wymiana powietrza zaprojektowana zgodnie z
założeniami programu wyniesie 380-450m³, podczas gdy ta rzeczywiście
konieczna i higienicznie uzasadniona wyniosłaby około 230m³! Pisze o tym
w dużym uproszczeniu, bo to nie czas i miejsce na dywagacje o
wentylacji, chodzi tylko o unaocznienie poważnego problemu. Wentylacja z
odzyskiem ciepła w rozumieniu programu zamiast gwarantować higieniczną
wymianę powietrza i oszczędność energii poprzez odzysk ciepła, ze
względu na przewymiarowanie spowoduje poważne problemy i dodatkowe
koszty!
Zamiast pomagać, będzie szkodzić realizowanej inwestycji.
Skutkiem wytycznych programu jest konieczność wyboru niepotrzebnie
dużej centrali wentylacyjnej (dodatkowe nieuzasadnione koszty), którą
będą mogły obsłużyć tylko przewymiarowane przewody wentylacyjne
(dodatkowe nieuzasadnione koszty), które zgodnie z wytycznymi funduszu
trzeba - niezależnie od tego czy to ma uzasadnienie czy tez nie -
zaizolować (dodatkowe nieuzasadnione koszty) i ukryć gdzieś w szybach
instalacyjnych (niepotrzebnie za duże i powodujące kolejne dodatkowe
nieuzasadnione koszty).
Duży przemiał powietrza wynikający z
wytycznych programu, zamiast gwarantować higieniczne warunki i minimalne
koszty użytkowania wentylacji mechanicznej i grzewczej w budynku, zimą -
bez dodatkowych środków zaradczych - będzie odpowiedzialny za niską
wilgotność powietrza i co za tym idzie za podrażnienie dróg oddechowych.
Będzie powodował dodatkowe nieuzasadnione straty ciepła, psujące bilans
energetyczny, które trzeba będzie wyrównać poprzez dodatkowego
ogrzewanie.
Spowoduje w końcu wyższe i nieuzasadnione koszty
eksploatacyjne, wynikające właśnie z niepotrzebnego wentylowania. Nawet
fundusz, definiując wymagania dla central wentylacyjnych, ograniczył
maksymalną wartość współczynnika poboru mocy elektrycznej do 0,4 W/m³/h,
"zapominając" względnie pomijając równocześnie nie mniej istotny fakt,
że nie wystarczy ograniczenie poboru mocy elektrycznej na m³
wentylowanego powietrza, bo o całościowych kosztach wentylacji decydują
nie tylko koszty jednostkowe na m³ ale w równym stopniu jego ilość -
zwiększenie ilości wentylowanego powietrza w prostej linii prowadzi do
wzrostu kosztów eksploatacyjnych i dodatkowo zwiększą zużycie energii
pierwotnej. A NIE TEDY DROGA!
Kolejnym absurdalnym problemem są
obostrzenia wymagań w stosunku do parametrów central wentylacyjnych
definiowane przez wytyczne programu - po ogłoszeniu programu, zgodnie z
zasięgniętą informacja, żadna dostępna na polskim rynku centrala
wentylacyjna nie była w stanie ich spełnić, nie spełniała ich również
żadna (!) z kilkudziesięciu central sprawdzonych i certyfikowanych przez
Instytut Domów Pasywnych z Darmstadt, central, które są dopuszczone do
obrotu dla budownictwa pasywnego na całym świecie! W chwili obecnej
wymaganiom programu odpowiadają tylko nieliczne centrale, co niestety z
wielu względów rodzi nieodparte wątpliwości.
I o jeszcze
jednym absurdzie warto na marginesie zagadnienia wentylacji wspomnieć – o
konieczności izolacji przewodów wentylacyjnych. Jeśli wywiew odbiera
powietrze z pomieszczenia o temperaturze 20° i prowadzi je do wymiennika
centrali wentylacyjnej przez pomieszczenia o tej samej lub wyższej
temperaturze to zgodnie z wytycznymi programu również takie przewody
MUSZĄ zostać zaizolowane co najmniej 3cm izolacji o współczynniku
przewodzenia ciepła lambda 0,04W/mK. Dla takiego przypadku nie ma
sensownego uzasadnienia - straty ciepła praktycznie nie występują,
dodatkowa izolacja zajmuje miejsce, które w konstrukcji budynku trzeba
wygospodarować, poza tym powoduje dodatkowe i bezcelowe koszty. A
niespełnienie tego warunku w oczach weryfikatora projekt dyskwalifikuje!
Zatem, dla uzyskania dofinansowania trzeba podjąć wiele
bezcelowych, wątpliwych i kosztownych działań, które zamiast służyć
wzrostowi efektywności - w większości przypadków - absurdalnie tę
efektywność pogorszą. W moim i nie tylko moim przekonaniu fundusz
względnie KAPE przygotowując wytyczne do programu wylał dziecko z
kąpielą.
Wkrótce napisze o kolejnych "ciekawostkach", na które
warto zwrócić uwagę podejmując rozważania, czy warto się starać o
dofinansowanie z programu. Może się bowiem szybko okazać, że budując dom
z dofinansowaniem, w oparciu i przy spełnieniu wszystkich wytycznych
programu, będziemy zmuszeni zainwestować większe środki w budynek o
gorszej efektywności energetycznej, powodujący również w przyszłości
wyższe koszty eksploatacyjne! Dlatego warto już na etapie projektowym
szczegółowo wszelkie kwestie przemyśleć.
Dla mojego własnego
projektu - po rozważeniu wszystkich za i przeciw - z dofinansowania
definitywnie i ostatecznie zrezygnowałem.
Ale tą decyzje każdy inwestor musi podjąć sam.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich.
Życzę Wam samych sukcesów w Nowym 2014 Roku.
Etykiety:
budowa domu pasywnego,
budynek pasywny,
certyfikacja,
certyfikowany planista domu pasywnego,
dofinansowanie,
dofinansowanie budownictwa pasywnego,
dom pasywny,
dotacja,
energooszczędny,
Instytut Domów Pasywnych w Darmstadt,
Instytut w Darmstadt,
koszty,
NFOŚiGW,
oszczędności,
parametry energetyczne,
projekt domu pasywnego,
wentylacja,
wsparcie finansowe
poniedziałek, 21 października 2013
Powod milczenia... i czemu - byc moze - NIE WARTO? czyli.. kolejna SENSACJA?
Witam serdecznie wszystkich
zainteresowanych budownictwem pasywnym :)
Wiele osób zadaje mi ostatnio pytanie, dlaczego nie ma nowych regularnych wpisow na blogu i nic nowego nie pojawia się na fanpage’u, dlatego gwoli usprawiedliwienia chcialem krotko napisac, ze niebawem wroce z nowymi postami, a chwilowy brak wpisow wynika z pracy nad indywidualna koncepcja i dopracowywaniem wlasnego projektu domu pasywnego.
W ostatnich tygodniach odbylem w Polsce wiele spotkań z firmami, planistami, producentami, rozmawiam z osobami zainteresowanymi tematem. Niebawem z pewnoscia podziele się roznymi spostrzezeniami.
Prawdziwa sensacja może okazac się „polskie ujecie” w obszarze dofinansowania dla budynkow pasywnych i energooszczednych, ktore tak glosno starano sie na poczatku roku rozpropagowac, ktore tak powoli i z takim bolem sie rodzi i ktore – w mojej obecnej ocenie – moze sie okazac absolutnym NIEWYPALEM.
Temat dofinansowania, po głebszej analizie i licznych dyskusjach z osobami bedacymi blisko rzeczonego „tematu” jest coraz bardziej nieuchwytny i byc moze, okaze sie w naszym polskim wydaniu absolutnym ABSURDEM.
Dla mnie - na chwile obecna - jest w nim wiecej pytan niz odpowiedzi, wiecej utrudnien, niz pomocy i rozwiazan, wiecej teorii niz praktyki.
Mam wrazenie, ze przy tworzeniu wytycznych wylano dziecko z kapiela. A przynajmniej wielu rzeczy nie przemyslano i nie do konca dopracowano.
Wiele rzeczy jest dla mnie swoistym zaskoczeniem, niektore szokuja bezsensownoscia. O szczegolach wkrotce.
Dla wlasnego projektu chcialem starac sie o dofinansowanie, tym bardziej, ze nie wierzylem, ze moze to byc trudne dla czlowieka tkwiacego oboma nogami w temacie - prawdopodobnie jednak swiadomie z takowego dofinansowania nie skorzystam.
O powodach, po weryfikacji jeszcze paru szczegolow, zapewne juz wkrotce napisze, chcialbym wierzyc, ze sie w moich domyslach myle, ale mam coraz mniej nadziei. Jesli sie potwierdza, .. gnade uns lieber Herr Gott ...
Tymaczasem pozdrawiam wiernych czytelniów i już dzis zapraszam do odwiedzin mojego bloga i czytania kolejnych postow.
Dla zainteresowanych jeszcze maly smaczek na koniec – wstepna faza koncepcji zagospodarowania dzialki do wlasnego indywidulanego projektu budynku pasywnego. Pare ogolnych spraw juz z niej wynika, o paru wkrotce napisze.
http://dom-pasywny-polska.blogspot.de
http://www.facebook.com/DomPasywnyPolska
Wiele osób zadaje mi ostatnio pytanie, dlaczego nie ma nowych regularnych wpisow na blogu i nic nowego nie pojawia się na fanpage’u, dlatego gwoli usprawiedliwienia chcialem krotko napisac, ze niebawem wroce z nowymi postami, a chwilowy brak wpisow wynika z pracy nad indywidualna koncepcja i dopracowywaniem wlasnego projektu domu pasywnego.
W ostatnich tygodniach odbylem w Polsce wiele spotkań z firmami, planistami, producentami, rozmawiam z osobami zainteresowanymi tematem. Niebawem z pewnoscia podziele się roznymi spostrzezeniami.
Prawdziwa sensacja może okazac się „polskie ujecie” w obszarze dofinansowania dla budynkow pasywnych i energooszczednych, ktore tak glosno starano sie na poczatku roku rozpropagowac, ktore tak powoli i z takim bolem sie rodzi i ktore – w mojej obecnej ocenie – moze sie okazac absolutnym NIEWYPALEM.
Temat dofinansowania, po głebszej analizie i licznych dyskusjach z osobami bedacymi blisko rzeczonego „tematu” jest coraz bardziej nieuchwytny i byc moze, okaze sie w naszym polskim wydaniu absolutnym ABSURDEM.
Dla mnie - na chwile obecna - jest w nim wiecej pytan niz odpowiedzi, wiecej utrudnien, niz pomocy i rozwiazan, wiecej teorii niz praktyki.
Mam wrazenie, ze przy tworzeniu wytycznych wylano dziecko z kapiela. A przynajmniej wielu rzeczy nie przemyslano i nie do konca dopracowano.
Wiele rzeczy jest dla mnie swoistym zaskoczeniem, niektore szokuja bezsensownoscia. O szczegolach wkrotce.
Dla wlasnego projektu chcialem starac sie o dofinansowanie, tym bardziej, ze nie wierzylem, ze moze to byc trudne dla czlowieka tkwiacego oboma nogami w temacie - prawdopodobnie jednak swiadomie z takowego dofinansowania nie skorzystam.
O powodach, po weryfikacji jeszcze paru szczegolow, zapewne juz wkrotce napisze, chcialbym wierzyc, ze sie w moich domyslach myle, ale mam coraz mniej nadziei. Jesli sie potwierdza, .. gnade uns lieber Herr Gott ...
Tymaczasem pozdrawiam wiernych czytelniów i już dzis zapraszam do odwiedzin mojego bloga i czytania kolejnych postow.
Dla zainteresowanych jeszcze maly smaczek na koniec – wstepna faza koncepcji zagospodarowania dzialki do wlasnego indywidulanego projektu budynku pasywnego. Pare ogolnych spraw juz z niej wynika, o paru wkrotce napisze.
http://dom-pasywny-polska.blogspot.de
http://www.facebook.com/DomPasywnyPolska
Subskrybuj:
Posty (Atom)




